Powoli zaczełam już chodzić ,może nieprzechodze niewiadomo jakich dystansów, ale z 10 metrów już spokojnie dam rade.Miałam 3 operacje i niedawno już wruciłam do domu, niestety Perri musiała jechać w trase, miałam zamieszkać u Liaśka albo u Tomlinsona, nawet to już było powoli ustalane ale nagle pojawił sie ,,rycerz na białym koniu" , mój koffany braciszek. Powoli mam z nim nawet dobre kontakty, ale przed nami jeszcze długa droga , powiedział żebym wruciła do domu że rodzice sie o mnie martwią, wybuchła kłutnia, a że kochany Tomlinsonek był ,,troszke " podpity... z resztą mniejsza z tym ważne że w końcu wyszło na to że będe mieszkała spowrotem w domu. Ale mi to nieprzeszkadza, znalazłam prace jako fotograf, wychodze do pracy o 7-wszyscy śpią, wracam o 13 , ide gdzieś ze znajomymi lub chłopcami , więc w domu jestem żadko.A Niall OMG ten chłopak....
Pisanie przerwało mi głośne hałas z dworu, schowałam pamiętnik na dnie szafy w której akurat siedziałam (tak wiem tylko ja potrawie siedzieć w szafie kiedy mam ogromny dom ),zapaliłam w pokoju światło,wyjrzałam za okno, pod moim oknem stała roześmiana od ucha do ucha postać, no oczywiście , taki głupi uśmiech to może mieć tylko Ole, mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa.
-Hej głupku. -Powiedziałam uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Hej świnko.-Odpowiedział nadal uśmiechnięty Ole.
-Skąd wiedziałeś gdzie mam pokój?
-Cały czas pamiętałem. Za 20 minut widze cie na dole!
-Tak jest kapitanie!-Zaśmiałam sie i zamknełam okno.
![]() |
-Widze że wreszcie wruciłeś z Włoszech?-Powiedziałam biorąc go pod ręke, poszliśmy w strone Starbucks, zawsze tam chodziliśmy.
-No wiesz , macocha popsztykała sie z ojcem , więc ten naiwny myślał że to jego wina, chciał jej to wynagrodzić i zabrał ją na wycieczke na Karaiby.
-Sory Ole ale twój ojciec to idiota.
-Wiesz niejesteś pierwsza która to mówisz,no ale wiesz Włosi tak mają.
-Ej nieobraża, pamiętasz mieliśmy kolegów Włochów.
-No oni byli spoko ale mój ojcec to kretyn.Poprostu totalny, ta cała Misse ma 25 lat a mój ojciec 57, no weź kurde jak on był w jej wieku to już miał moje dwie siostry,które teraz mają 25 i 23 lata, przecież Siena jest w wieku własnej macochy to jest chore.-Doszliśmy do Starbucks,usiedliśmy przy stoliku.-No mówie ci totalna paranoja, ja nawet niewiem jak ja mam do niej mówić , no ale dobra rozgadałem sie o sobie a co u ciebie?
-No wiesz...-Wziełam głęboki wdech, ustawiliśmy sie w kolejce-Niecałe dwa miesiące temu miałam wypadek samochodowy, niemogłam chodzić, straciłam szanse na udział w światowych zawodach i w trasie Jessi J, ale...
-To mogą byś jakieś pozytywy?
-Daj mi skończyć.
-No ale za to, zakochałam sie pierwszy raz..
-WOW!Jassica Devine sie zakochała!No ja to musze poprostu gdzieś rozgłosić!-Zaczoł sie śmiać.
-Nienabijaj sie idioto.Mam wspaniałego chłopaka, mam prace jako fotograf, jak widzisz zaczełam chodzić , ogólnie jestem szczęśliwa.
-Ciesze sie, to co bierzemy?
-Ja to , to co zawsze Frappuccino karmelowe.A ty idioto?
-Też Frappuccino tylko czekoladowe.
-Czym moge służyć?-Spytała kasjerka.
-Dwa razy Frappuccino jedno karmelowe drugie czekoladowe, karmelowe-Jassie, czekoladowe-Ole.-Złożył zamuwienie Ole.
-6 funtów.
-Ja zapłace.
-Nie no co ty.-Odpowiedziałam, nielubiłam jak ktoś za mnie płaci.
-Dawno sie niewidzieliśmy, ja zapłace.-Podał kasjerce pieniądze, wruciliśmy do stolika,siedzieliśmy naprzeciw siebie, założyłam noge na noge.-Ty a jak ma na imie ten twój boy?
-Niall...
-Nazwisko?Może znam nigdy niewiadomo.
-Horan...
-Ten z 1D?!
-Tak.
-Pierdolisz?!
-Chyba on mnie.-Zaśmiałam sie.-Tak naprawde, spotkaliśmy sie w moje urodziny, no wiesz potem ja byłam na jego urodzinach, bo to niedługo po moich. On mnie pocałował jak sie troche schlał, wyznał mi miłość, potem opiekował sie mną i teraz jesteśmy razem.
-O kurwa miłość jak z seriali brazylijskich.
-A ty masz kogoś na oku?
-No od ponad roku mam dziewczyne.
-Serio?Jak ma na imie?ile ma lat?Ładna?Gadaj!
-Spokojnie nadpobudliwa kobieto! Pamiętasz Megan ?Tom którom chodziliśmy do przedszkola?
-Z nią?! Ciągneła mnie zawsze za warkoczyki i zabierała nam zabawki!Nienawidziliśmy jej!
-No widzisz a teraz jestem z nią szczęśliwą parą,niby jest od nas rok starsza ale to lepsza różnica wieku niż między moją macochą a moim ojcem.A co z twoim tatuśkiem?
-Mieszka teraz z nami, ma na imie Ian, mieszka z nami też mój brat Conor jest z naszego wieku i mam z nim dobre kontakty ogólnie.....
Przerwal mi telefon, wyjełam go szybko z kieszeni ,,Amanda" to była żona Matta, mama Ed'a.
-Przepraszam cie na chwile Ole.-Wyszłam ze Starbucks, odebrałam telefon.-Halo?
-Hej kochana.-Usłyszałam okropnie piskliwy głos Amandy.-Słuchaj mamy z Mattem problem.
-Coś z Ed'em?!
-No tak po części, słuchaj musimy go z kimś zostawić , studio nam zalało .
-Dobra.-Położyłam ręke na czole i wziełam głęboki wdech.-Jestem w Stabucks, tym do którego często z tobą chodze, weź go spakuj i przywieź mi go.
-Tylko że...
-No co znowu?!
-Ja go musze ci zostawić na cztery dni...
-Jezu...No okay jestem jego chrzesną przywoź go.
-Weeee!!!Dzięki kocham cie!-Rozłączyła sie.Wruciłam do Ole, nasze kawy już stały na stoliku.
-Zaraz tu wpadnie ten piskliwy babsztyl Amanda , podrzuci mi tu Eda, niema go z kim zostawić, nieprzeszkadza ci to?
-Nie no skąd!A co u twojej siostry? Ona ma na imie Valerie tak?
-Brawo zapamiętałeś, jestem z nią pokłucona, ale z tego co wiem to JESZCZE chodzi z Zaynem Malikiem, bo najpierw to chodziła jeszcze z Liamem Payne,wiesz obaj są sławni.-Zaciągnełam przez słomke troche kawy.-To niezłe hejty na nią lecą.
-A na ciebie?Ciebie te całe Directioners tolerują?
-Taaaak, powiem ci że nawet mnie chyba lubią, jestem pierwszą dziewczyną Nialla od czasów X-factora.
Amanda weszła do Starbucks z Ed'em w stacerówce, niosła w ręku podręcznom torbe ,prawdopodobnie z rzeczami małego.
-No hej kochanieńka. -Podeszła i pocałowała mnie w policzek,-A to ty już nie z tym Niallem?
![]() |
| Amanda. |
-A ja widziałam wasze zdjęcie jak wy ze dwa latka mieliście!Ale no nic tu masz kilka najpotrzebniejszych rzeczy, reszte Matt już zawiuzł do twojego domu.
-No dobra.To pa.
-No papapatki.-Zaśmiała sie i zabrała mi Frappuccino.-Dzięki kochanieńka.
-Nie ma sprawy krowo.-Podeszłam do spacerówki.-Hej mój mały przystojniaku!-Wziełam Ed'a na ręce i posadziłam sobie na kolana.-Tylko nierozrabiaj .-No ale wiesz co mnie to całe zdanie Directionerek obchodzi, ważne że ja jestem szczęśliwa z Niallem a to że im to przeszkadza to ich sprawa.
-W sumie masz racje, ale gdzieś czytałem że fanki są dla niego strasznie ważne.
-WOW!Umiesz czytać!No w sumie tak ale ja jestem dla niego ważniejsza....
Gadaliśmy z dobre 3 godziny ale Ed zaczoł strasznie ryczeć więc musiałam wracać do domu, bo mądra Amanda niespakowała mu nic do jedzenia.Zrobiłam małemu kaszke, zjadł ją w niewiarygodnym tempie, poszłam z nim do mojego pokoju.
-Gdzie ty maluszku będziesz spał?No nic śpisz dziś z ciocią Je.Chodź idziemy sie kompać pulpeciku.
Rozebrałam go w pokoju, siebie rozebrałam w łazience, nalałam wode i wykompałam nas oboje, mały zasnoł po dwuch godzinach byłam padnięta.
-Puk ,puk można?-Usłyszałam głos za drzwi, byłam w samych stringach.
-Nie, jestem naga!-Krzyknełam stanowczo.
-Tym lepiej!-Przestraszyłam sie na początku że to tata albo Conor ale to był Niall.
-Ty zboczku!-Zasłoniłam sie ręcznikiem.-Moja mama cie niewidziała?
-Poszła gdzieś z twoim tatą.Ale mam widoczki...-Zdjoł mi ręcznik.
-Ej ty Romeo dziecko tu śpi.-Kiwnełam głową w strone słodko śpiącego Ed'a.
-Twoje dziecko?!
-Ci...No co ty idioto , to mój chrześniak Ed.
-Śliczny.Moze pujdźmy w jego ślady i też idźmy spać?
-A masz pidżamke?
-Będe w boxerkach.
-Kładź sie.
Położyliśmy sie razem do łóżka i zasneliśmy wtuleni, Niall we mnie, ja w Eda ... a Ed? A Ed w swojego misia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz