piątek, 18 stycznia 2013

rozdzial 23. - Valerie (+18!!)


-Val, co sie dzieje?- spytal Zayn odgarniajac mi wlosy na jedno ramie i calujac w kark. 
-No bo Pollo mial wypadek...-wskazalam na ekran telewizora gdzie Hache placze nad cialem swojego zmarlego przyjaciela.- On nie zyje!!
Wytarlam lzy po czym znow zanioslam sie placzem. Wlozylam do buzi kolejna garsc popcornu i ogladalam jak Babi wykrzykuje Hache w twarz ze niby on chce jej zniszczyc zycie.
-Ja pierdole, Babi jest pojebana?! Przeciez Hache ja tak kocha...- chlipalam. 
-Dobra, mloda, poprawie ci chumor moze, co?- szepnal mi do ucha Zayn.
-Yyy, nie? Mam zamiar tego wieczoru obejrzec jeszcze "Tylko ciebie chce"!
-Ja tylko ciebie chce przynajmniej na kilka minut. 
-Nie.-spojrzalam na niego spod byka.- Ja chce obejrzec film i nikt mi w tym nie przeszkodzi. 
-No dobra...- obszedl kanape na ktorej siedzialam, zabral mi miske z popcornem i pociagnal, dosc mocno i bolesnie, za reke.- Idziesz ze mna czy tego chcesz czy nie. Zrozumiano?
-Boze, Zayn, ty okres masz?- spytalam unoszac brew. 
-Nie. Po prostu chce sie pieprzyc... Ostro. Myslalem ze rozumiesz niektore potrzeby faceta.
-Widocznie musze sie jeszcze duuuuzo o tym dowiedziec.-szepnelam z usmiechem. 
-Masz zamiar jeszcze dlugo dyskutowac czy mozemy przejsc do rzeczy?
-Ehh, bierz co chcesz!- rozlozylam rece. 
-Na to wlasnie czekalem!- usmiechnal sie jak maly, slodki chlopczyk. 
Rzucilam mu sie w ramiona calujac jego gorace usta. Malik gladzil dlonmi moja talie, biodra, az doszedl do pupy. Oderwalam sie na chwile od jego ust, zeby spojrzec w te czekoladowa otchlan spojrzenia. Jego oczy plona z podniecenia. 
Bierze moja dlon i kladzie na swoim czlonku.
-To efekt jaki u mnie wywolujesz, panno Devine. 
Nabieram powietrza i obejmuje go palcami. Zayn usmiecha sie szeroko. 
-Teraz ty przejmujesz paleczke. 
Po tym zdaniu najpierw ja wybucham smiechem, a zaraz potem on. 
-Jestes swiadomy tego, jak to zabrzmialo?-pytam dlawiac smiech. Malik w odpowiedzi kiwa glowa. 
Wracamy do pocalunku, a nasze ubrania laduja na podlodze. Popycham go na sofe. Smieje sie upadajac, a ja zwyciesko patrze na niego z gory.
-W kieszeni spodni mam prezerwatywe.- mowi gladzac sie po kroczu wywolujac erekcje. 
Powoli szukam w kieszeni, patrzac na jego twarz. Przygryza warge. 
Siadam na niego okrakiem. Dotykam go, patrzac na jego wyraz twarzy. Jego usta ukladaja sie w litere O, gdy gwaltownie wciaga powietrze. Jego skora jest taka gladka i miekke... i twarda... mmm, co za smakowite polaczenie. Pochylam sie, a wlosy rozsypuja sie wokol mnie i juz jest w moich ustach. Sse go mocno. Zamyka oczy, a jego biodra podskakuja pode mna. 
-Jezu, Val...- jeczy.
Czuje taka moc, to takie podniecajace, draznic i sprawdzac go ustami i jezykiem. Zastyga pode mna, a ja przesuwam usta w gore i w dol, wpychajac go az do gardla, z zacisnietymi ustami... jeszcze i jeszcze. 
-Stop, Val, zatrzymaj sie. Nie chce dojsc.
Siadam mrugajac i dyszac jak on, ale czuje dezorientacje. Myslalam, ze to ja rzadze?
-Ty na gorze... To wlasnie musimy zrobic.
Biore foliowa paczuszke, rozywam ja, i juz trzymam w palcach lepka prezerwatywe. Bardzo powoli zalozylam ja na meskosc Zayna. 
Nagle siada i patrzymy na siebie nos w nos. 
-O tak- szepcze i oplata jedna reka moje biodra, unoszac mnie nieznacznie, druga zas sie podpiera by umiejscowic sie pode mna, po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. 
Jecze, gdy mnie rozwiera, wypelnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym slodkim, cudownym, przejmujacym i przepelniajacym uczuciem.Och... prosze. 
-Tak, kochanie, poczuj mnie calego.-jeczy i na chwilezamyka oczy. 
I jest we mnie, zanurzony do konca, i trzyma mnie na miejscu przez sekundy... minuty... nie mam pojecia, wpatrujac sie uwaznie w moje oczy. 
-Tak jest gleboko- mruczy. Jednoczesnie wygina sie i kolysze biodrami, a ja jecze... o rany- doznanie promieniuje przez moje podbrzusze... wszedzie. Cholera!
-Jeszcze- szepcze. Leniwie sie usmiecha i robi, co chce. 
Jeczac, odrzucam glowe do tylu, moje wlosy opadaja na plecy, a on bardzo powoli opada z powrotem na lozko. 
Chwytam jego rece jak kolo ratunkowe. Delikatnie odpycham sie od niego i opadam z powrotem. Jego oczy plona w dzikim oczekiwaniu. Oddech jest nierowny, podobnie jak moj. Podnosi miednice, gdy opadam na dol, podbijajac mnie znow do gory. Lapiemy rytm... gora, dol, gora, dol... znow i znow... i jest tak... dobrze. Pomiedzy moimi urwanymi oddechami ta gleboka, obfita pelnia... To gwaltowne odczucie pulsujace w ciele szybko narasta, patrze na niego, on na mnie, i w zachwycie widze, jak on zachwyca sie mna. 
Ja go pieprze. Ja rzadze. Jest moj, a ja jego. Ta mysl popycha mnie, jak obciazona betonem, na skraj przepasci i dochodze... krzyczac nieskladnie. Zayn chwyta moje biodra i z zamknietymi oczami, odchylajac glowe w tyl, z zacisnietymi ustami dochodzi cicho. Opadam na jego klatke piersiowa, napelniona nim, gdzies pomiedzy fantazja a rzeczywistoscia, tam, gdzie nie ma granic. 
-Valerie,-zaczyna zdyszany przerywajac cisze-chce zebys poznala moich rodzicow.

_______________________
Wybaczcie za jakiekolwiek bledy ale mam zjebana klawiature :/
+ chcialam dodac jakis gif czy zdjecie, ale trzeba rozbudzic wasza wyobraznie ;)

3 komentarze:

  1. Po prostu świetne czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mvahahahah! Ostrroo! :D Dajesz więcej *o* <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Noo nieźle, bardzo mi się to spodobało i czekam na ciąg dalszy , Pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń