niedziela, 14 października 2012

Rozdział 2.- Valerie.


Po powrocie do domu byłam wykończona... Tyle tyle godzin lotu, zmiana czasu... 
Wtargałam olbrzymią walizkę po schodach do swojego pokoju, odstawiłam ją przy drzwiach i tak jak stałam rzuciłam się na wielkie łózko. Ach, tego mi brakowało przez ostatnie tygodnie poza domem. Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam, tak przyjemnie było czuć znajomą pierzynę i wszystko dookoła. 
"Forever young, I want to be forever young ! Do you really want to live forever? Forever or never...!" - obudził mnie dzwonek telefonu. Zaspana spojrzałam na wyświetlacz- JBxx . 
-Pierdole ... Nie no, miło mi...-powiedziałam do siebie, po czym odebrałam. 
-Spałaś?- spytał się Justin roześmiany.
-Nie no, coś ty ?! Przecież zawsze mam taki głos !! -odpowiedziałam sarkastycznie. 
-Aha, czyli spałaś... Nie jesteś na mnie zła, że cię obudziłem ? 
-Och, oczywiście że nie jestem zła. Po prostu zabiję cię jak się spotkamy !
-Dobra, koniec z sarkazmem. Więc, może spotkalibyśmy się dziś ? Idę na imprezę do znajomych, i może chciałabyś pójść ze mną ?
-Kurde, nie wiem... Jes ma dziś rodziny... 
-No to weźmiemy ją ! Taki prezent urodzinowy ode mnie , o ! 
-Taaaa, a ja na tym dodatkowo skorzystam .
-Owszem ! Bo jakbyś nie wiedziała wczoraj wieczorem przyleciałem do Londynu , a że praca wzywa dopiero za 3 dni, to mogę poszaleć w czasie wolnym. 
-No a jak ? Więc o której się spotkamy i gdzie ?
-Przyjadę po was tak o 20, zgoda?
-Nie ma sprawy. To teraz dobranoc. 
Justin tylko zaczął się śmiać i rozłączyłam się. Byłam śpiąca, ale nie mogłam zasnąć. Tak to dziś wieczór pójdę se na imprezę z Bieberem i oczywiście kochaną siostrzyczką bez której nie mogę się ruszyć. Nie zdziwię się jeśli ona się upije, Ja nie będę oczywiście mogła nic wypić bo w końcu ktoś się musi tym dzieciakiem zając. Nie no, ona musi dorosnąć w końcu !! Bo jeszcze skończy jak mama ... Albo gorzej... 
Pierdole, tym razem sama się upiję i niech mnie pilnują. Cholera jasna, mało brakuje mi do dorosłości więc muszę się zabawić ! 
Podniosłam się szybko z łóżka , aż zakręciło mi się w głowie. Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej kosmetyczkę, po czym udałam się do łazienki. 
Szybko zmyłam makijaż i wzięłam długi gorący prysznic. O tak, tego mi było trzeba. 
Wychodząc z łazienki ubrałam na siebie szlafrok i zeszłam do kuchni. Niestety nie zastałam tam nikogo. Za to poczułam smród dymu papierosowego zza okna. To dziwne, bo mama nie pali... No jasne !
Wychyliłam się przez okno i powiedziałam:
-Sto lat siostra ! Obyś zbyt szybko nam nie zeszła z tego świata po tym gównie. 
-Spierdalaj. Po cholerę się wtrącasz ?-spytała z niesmakiem dusząc się dymem. 
-A no racja... Przynajmniej będzie o jedno debile dziecko mniej.- stwierdziłam i zamknęłam okno. 
Zajrzałam do lodówki i.. no ba ! Jasne że nic nie ma do jedzenia. 
Poszłam do salonu i usiadłam na fotelu wkurzona. Nie ma żarcia ! Głodna jestem ! Nie no, ja się tak nie bawię !
Dzwonek do drzwi - "Jej, mama ! Śniadanie !!"
Szybko otworzyłam drzwi i pomogłam wnieść zakupy do kuchni. Wyjęłam z jednej z toreb ser mozzarelle, pokroiłam pomidora w kostkę i poszłam ze śniadaniem do swojego pokoju. Usiadłam przed komputerem ale nim zdążyłam cokolwiek zrobić zadzwonił telefon. Nieznany numer. 
-Halo?-odebrałam niepewnie. 
-Dzień dobry. Z tej strony Norris, pamięta mnie pani ? Pół roku temu rozmawialiśmy o nagraniach w towarzystwie Natalie. 
-A tak, pamiętam. 
-Tak więc Natalie podała mi twój numer, i dzwonię z propozycją nagrywania piosenek w moim studiu. Jak na razie możemy nagrywać jedynie covery, ale później, jeśli się uda, może kontrakt płytowy ? Oczywiście jeśli pani będzie tego chciała. 
-Nie jestem pewna. Ale chyba możemy na początku spróbować. 
-Świetnie ! To czekam na panią dziś o 12, omówimy wszystko, i może coś na próbę nagramy i zobaczymy jak to wyjdzie. 
-Ale że już o 12 ?!
-Czy to problem ?
-Ależ skądże...
-Dobrze, to do zobaczenia. 
Zupełnie mnie zatkało. Spojrzałam na zegarek. Mam 30 min na ogarnięcie się, i 30 min na dotarcie do studia...! 
Szybko wyjęłam z szafki brzoskwiniową koszulę z ćwiekami na kołnierzyku , którą kupiłam w Paryżu ( w końcu trzeba jakoś wyglądać!) i czarne leginsy. Szybko się ubrałam , umalowałam, założyłam jasno-brązowe botki na koturnach, wzięłam torebkę i popędziłam na dół. 
-Lecę do studia! Kiedyś wrócę!- krzyknęłam i wybiegłam z domu przy okazji zabierając kluczyki do auta. 
Odpaliłam silnik i spojrzałam na wskaźnik paliwa.
"Może uda mi się dojechać do najbliższej stacji"-powiedziałam w myślach i ruszyłam. 
Na szczęście udało mi się dojechać i zatankować nim totalnie skończyło mi się paliwo, a korzystając z okazji kupiłam sobie kawę. 
Byłam szczęśliwa bo dojechałam do studia na czas. Wpierw omówiliśmy wszystko co i jak, czy jestem gotowa na to, że szczęście mi dopisze i podpiszę kontrakt płytowy. Chociaż mieliśmy mały problem z tym, że za często nie ma mnie w domu, ale na szczęście jeszcze pół roku i skończę 18 lat. Wtedy nie będę zmuszona ciągle z mamą i Jes jeździć i będę mogła skupić się na karierze. 
Przez kolejne dwie czy trzy godziny nagrywałam covery, i udało mi się namówić Norrisa na nagranie kilku piosenek 1D, i oczywiście moich ukochanych : "Torn" , "Concrete Angel" (świetna piosenka, polecam :D ), oraz "Teach me how to be loved". 
Czas spędzony w studiu bardzo szybko minął, a po południu wszyscy razem wybraliśmy się do Starbucksa. 
Pod wieczór mama zadzwonił :
-Gdzie ty się podziewasz ?! I gdzie jest Jes ?! Babcia już czeka !
-Ale że o co chodzi ?
-JES MA URODZINY !! Zapomniałaś ?
-Yyyyy... Nie mamuś .. No coś ty... Jakżebym mogła zapomnieć ?
-Val...
-Nie wiem gdzie jest ta diablica. I siedzę ze znajomymi w Starbucksie. 
-No to wracaj raz dwa! Za 10 minut mam cię widzieć ! 
-Okay ! To będę za 20.
-10 !! 
-No pół godzinki i będę !
-Zero gadania! Kurde, teraz by się ojciec przydał. 
-Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa mamuś !
Musiałam zakończyć tę rozmowę, bo znów by było, jakie to my nieposłuszne i potrzebujemy ciężkiej ręki ojca i takie tam. 
Pożegnałam się ze wszystkimi, i nie minęło 15 minut jak byłam w domu. Już z podwórka słychać było kłótnię. No oczywiście, babcia przyszła. Jak tu wytrzymać z taką rodzinką ?
-Z buta wieżdżam ! Jednym strzałem wyłamuję zamek czy jakkolwiek to leciało ! Cześć wszystkim ! Sto lat siostra ! - krzyknęłam wchodząc do mieszkania. Na moment wszyscy ucichli.
-A tobie co odpierdala?- spytała Jes. 
-Kupiłam masło. Nie no, dobra. Młoda, niedługo wychodzimy ! :D
-A może pomyślałabyś czy ja chcę gdziekolwiek z tobą wychodzić ?
-Chcesz !! Cześć babciu !! - zwróciłam się do starszej kobiety siedzącej na sofie. Podeszłam do niej u ucałowałam ją w policzek. 
-No ty przynajmniej jesteś dobrze wychowana, nie to co twoja siostra.
-Babciu, proszę cię, nie mów nic już bo znów wybuchnie wojna. A ja jestem zmęczona całym dniem, a jeszcze zabieram Jes na imprezę z okazji jej urodzin.- szepnęłam babci na ucho.
-No dobrze dobrze. To miłej zabawy. - uśmiechnęła się serdecznie i popiła łyk herbaty. 
Wraz z Jes pobiegłyśmy na górę i każda z nas zniknęła w swoim pokoju. 
Stwierdziłam, że nie chce szukać mi się nowych ubrań, dlatego wyjęłam tylko czarne krótkie spodenki z wysokim stanem i ubrałam je. Odrobinę poprawiłam makijaż i byłam gotowa do wyjścia. 
Zeszłam na dół, i dołączyłam do mamy i babci, które właśnie rozmawiały o Jes. Nie za bardzo chciało mi się tego słuchać, więz nałożyłam sobie kawałek ciasta, nalałam do kieliszka czerwonego wina i udało mi się wyłączyć. 
Nie zauważyłam nawet kiedy Jes zeszła na dół i odebrała mój telefon. 
-Hej, Val, Justin zaraz będzie. Możemy wyjść przed dom. 
Podniosłam się z sofy i za Jes podążyłam do wyjścia. Poczułam, że to nie był najlepszy pomysł ubierać krótkie spodenki, ale zaraz to odwołałam. Zrobiło się przyjemnie ciepło, chociaż zbliżała się jesień. Spojrzałam w niebo, księżyc w pełni otoczony był srebrnymi gwiazdami na granatowym tle nieba niczym maleńkimi diamencikami. Wiatr potrząsał drzewami , a świerszcze w trawie grały swoją nocną piosenkę, która w połączeniu z szumem liści tworzyła piękną kołysankę. 
"W takich chwilach powinien być przy tobie chłopak, który obejmie cię swoim silnym ramieniem i delikatnie pocałuje, a ty możesz rozkoszować się jego zapachem, i czuć cały świat wszystkimi zmysłami..."-pomyślałam, ale moje rozmyślania przerwała Jes, która okrzykiem radości dała znać, że Justin właśnie do nas podjeżdża. I właśnie wtedy zrobiło mi się chłodno, i gdy tylko samochód zatrzymał się na podjeździe szybko zajęłam miejsce z przodu. 
Przywitaliśmy się z Justinem buziakiem w policzek, ale tak jakoś wyszło że przez przypadek delikatnie zetknęliśmy się wargami. Uśmiechnęłam się i zawstydzona opuściłam wzrok. Trochę głupio mi się zrobiło, ale też miło..
-Cześć młoda!- zawołał Bieber do Jes- Wszystkiego najlepszego!
-Dzięki. Gdzie jedziemy?-spytała.
-Zaraz zobaczysz.-odpowiedział z błyskiem w oczach i ruszył. 
Podróż minęła szybko, chociaż Jes ciągle ględziła o tym, jak ją chłopak zdradził z jakimś kolesiem i wgl. Normalnie jakbym słuchała naszej babci. Nienawidzą się, ale co jak co to są do siebie baardzo podobne!
Podjechaliśmy pod spory dom na obrzeżach miasta, bardzo zadbany  chociaż nie w moim stylu. Był zbyt nowoczesny. Przed domem stało mnóstwo samochodów, a ze środka dobiegała głośna muzyka i śmiechy. 
Justin objął nas w talii i we trójkę podeszliśmy do drzwi. Nie zdążyliśmy zapukać czy zadzwonić, a już otworzyła nam szczupła blondynka, z toną makijażu, za to niesamowicie pięknie ubrana. Gdy tylko nam otworzyła poczułam chłód. Czyżby z domu ? Raczej w to wątpię, bo widać było że wszyscy są spoceni. 
Zaraz do blondyny podszedł chłopak i przytulił ją od tyłu. Niesamowicie przystojny mulat , o czarnych włosach i pięknych, czekoladowych oczach. Nietrudno było zgadnąć co to za para. Kiedy on na mnie spojrzał z uśmiechem na ustach, serce mi zamarło, i myślałam że utopię się w czekoladzie jego spojrzenia. 
______________________________________ ~ ~ ~ ____________________________________

1 komentarz: