piątek, 26 października 2012
Rozdział 5-Jassie
włącz
A potem to
Szłam spokojnie ulicami, niebyło mi już aż tak zimno, byłam szczęśćliwa, wreszcie ktoś zauważył że jestem też urocza kochana i inteligentna, każdy mężczyzna jakiego spotkałam miała taką reakcjie, śliczna buśka , zgrabne ciało to pewnie puszczalska idiotka.Spojrzałam na telefon, dziad zaczyna sie rozładowywać, wysłałam sms do Liama ,,Liam jestem na ulicy St.Martin's Ln przyjdziesz po mnie?". Ledwo wysłałam sms poczułam ręke na swoim ramieniu, była strasznie ciężka przeszył mnie strach biorąc pod uwage że była około 23.30 . Tajemnicza postać ciężko sapała nademną, padało na nas światło latarni, spojrzałam na cień, wywnioskowałam z niego że stoi za mną smukły umięśniony mężczyzna około 2 metry, napewno miał ze 30 lat.
-Jak masz na imie?-Spytał ochrypnięty, męski głos który mnie przerażał.
-Ja....-Powiedziałam niepewnie strach przepełniał mnie od czubka głowy po mały palec u nogi.-Jassie.
-Jassie boisz sie mnie?-Powiedział sapiąc ciężko, jedną ręke trzymał na moim ramieniu a drugą wędrował wzdłuż mojej tali.,chciało mi sie płakać.
-Tak.
-I bardzo dobrze!
Zasłonił mi rękom usta i zaciągnoł kawałek , doszliśmy do ciemnej uliczki, wprowadził mnie aż do jej końca, nawet niezauważyłam kiedy upuściłam telefon, wcisnełam wybieranie numeru ,, Liam". Mężczyzna żucił mną o ściane.
-Niedrzyj sie głupia suko bo źle to sie skończy.-Wyciągnoł nóż.-jeśli niebędziesz darła mordy może być miło, naprawde zaufaj mi Jassie.
Zaczoł zdejmować ze mnie bluze Nialla,zaczełam płakać , rozcioł mi nożem koszulke zadzierając czubkiem ostrza o mój brzuch.Siedziałam zapłakana w koncie , niewiedziałam co sie dzieje dookoła jakieś kontenery na śmieci, mężczyzna kontynuował swoje dzieło, niemógł sobie poradzić ze spodenkami więc je też rozcioł, siedziałam teraz w samej bieliźnie.
-Prosze cie, nie neirób mi tego.-Chlipałam tak cicho że sama prawie niesłyszłam.-Ja chce do Mamy, do Valerie, do Nialla , do Zayna, Perri, Liama, Louisa,Harryego chce do domu.
Delikatnie zaczoł całować mój brzuch, to było dla mnie obrzydliwe, miałam ochote zwymiotować, spojrzałam pierwszy raz na niego, miał rude nieułożone włosy, zielone oczy i bladą brudną cere, jego ubrania były podniszczone brudne podarte.W tym momęcie kurs pierwszej pomocy na nic sie niezdał, to że potrafiłam strasznie szybko biegać też było na nic, w jednej ręce wciąż trzymał nóż.Troche mu zajeło zanim zdjoł ze mnie stanik, zaczoł miętosić moje piersi, ssać sutki,zaczoł mnie całować w usta, moje obrzydzenie wzrosło, czułam sie jak tania szmata, zdjoł mi majtki.
-Droga Jassi teraz będzie najciekawiej.-Powiedział powoli zsuwając z siebie spodnie, a pochwili i majtki.
Szedł coraz bliżej w moją strone, usiadł na mnie okrakiem, całował po szyi po piersiach, po brzuchu ,już miał wsadzić we mnie swojego penisa.
-Jassi gdzie jesteś?!-Usłyszłam przeraźliwy krzyk Liama.
-Zamknij sie suko ,albo zabije i tego kochasia i ciebie.-Przystawił mi nóż do gardła.
-Jassi prosze odezwij sie.-Liam zaczoł płakać.
Niewiedziałam kompletnie co mam robić , z jednej strony jakiś pojeb właśnie chce pozbawić mnie dziewictwa ,a z drugiej jest Liam który może mnie uratować, moje myśli gubiły sie w mojej głowie, gdybym powiedziała Liamowi gdzie jestem ten psychol mógłby mnie zadźgać zanim on my tu dobiegł a potem zabił by jego, ale jeśli niepowiem gdzie jestem ten pedofil mnie zgwałci a kto wie czy potem też niezabije. Liam w ciąż nawoływał moje imie, czułam sie bezradna.
-Liam tu jest alejka obok księgarni pomocy!!!-Wydarłam sie jak najgłośniej,
-Pożałujesz tego suko!-Wstał ze mnie ,gdy wykonywał tą czynność zarysował mnie dość głęboko nożem w udo.
Szybko założył majtki i spodnie, zaczaił sie za jednym z kontenerów na Liama, po chwili chłopak zbliżył sie do jego kryjówki, zaczeła sie walka, między moim wybawcą a oprawcą,przeczucie mówiło mi że Payne niema szans, ten zboczeniec miał ze 30 lat a on biedny 20.Liam dostał lekko nożem w brzuch, niespodziewanie wytrącił mężczyźnie nóz z ręki a ten uciekł.
-Boże Jassi czy on cie skrzywdził?!-Spytał roztrzęsiony Liam
-Niezdążył,Liam dziękuje.-Przytuliłam go cała zapłakana,
Szybko zdjoł bluze i koszulke, założyłam je, pomógł mi wstać i poslziśmy do jego samochodu,czułam sie brudna, cała śmierdziałam okropnymi perfumami meżczyzny.
-Tak mi przykro...-Powiedział.-Powinieniem przjechać szybciej.
-To nie twoja wina Liam.
Prubował złapać mnie za ręke ale zaczełam krzyczeć i automatycznie ją zabrałam.Bałam sie...Czego? Wszystkiego ze on mnie znajdzie i zabje, że powturzy prube gwałtu, że Liam przez to zginie, a co jeśli znajdzie moją rodzine?!Najokropniejsze myśli przewijały mi sie przez głowe.Payne cały sie trząsł, niedlatego że miałam na sobie jego bluze i koszulke, myśle że on miał takie same obawy jak ja.
-Jassi dziś śpij u mnie.Niemożesz teraz tak wrucić do domu, powiem twojej mamie, że całą noc byłaś u mnie i oglądaliśmy film , to bedzie nasza tajemnica zadrapania mamy dlatego że zbiłem talerz i sie pokaleczyliśmy, nikt sie o tym niedowie.
Pokiwałam głową na zgode, gdy dotarliśmy do domu Liama odrazu poszłam sie kompać, chciałam zmyć z siebie ten bryd, Liam dał mi jakomś swoją strasznie dużą koszulke, położyłam sie w jego sypialni a on w salonie.Po głowie wciąż chodziły mi słowa mojego oprawcy, czułam w ciąż jego zapach,płakałam do 3 rano puki niezasnełam z przemęczenia,o tej pory łączył nas z Liamem wspulny sekret...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny jest ten blog ,bardzo mi sie podoba ;D
OdpowiedzUsuń